Czy ktoś mógłby mi podpowiedziec właściwy  tytuł popularnej piosenki
śpiewanej przez żołnierzy Wehrmachtu z refrenem "hajli hajlo hajla"...?
PP
mp| Czy ktoś mógłby mi podpowiedziec właściwy  tytuł popularnej piosenki
| śpiewanej przez żołnierzy Wehrmachtu z refrenem "hajli hajlo hajla"...?Tytułu nie znam, ale nie jest to piosenka w żaden sposób wojskowa, a tym
bardziej nazistowska. To coś w rodzaju niemieckiego "Szła dzieweczka do
laseczka".
| Czy ktoś mógłby mi podpowiedziec właściwy tytuł popularnej piosenki
| śpiewanej przez żołnierzy Wehrmachtu z refrenem "hajli hajlo hajla"...?Tytułu nie znam, ale nie jest to piosenka w żaden sposób wojskowa, a tym
bardziej nazistowska. To coś w rodzaju niemieckiego "Szła dzieweczka do
laseczka".
Pozdrowienia, Don Peppone
| Nieprawda, pisałem o różnicy w kontekście. Coś naturalnego na ekranie
| komputera może wyglądać nienaturalnie na ekranie kina i to rozwijałem
| jako jeden z wielu przykładów.W takim razie zupełnie nie wiem, o co Ci chodzi.
Podstawowym smaczkiem
tego filmu jest to, ze powstaje na podstawie gry komputerowej. Te
nienaturalności są zatem zamierzone i całkowicie usprawiedliwione.
| Właśnie dokladnie o to mi chodzi, że
| Angelina probuje w filmie odtwarzać zachowanie postaci z gry
| komputerowej, ale to, co jest ponętne i dwuznaczne w grze, w wydaniu
| żywej aktorki wygląda na zachowanie wariatki.Bo niby Lara Croft to jest całkiem normalna...
| Ciekawsza.E tam. Pod koniec widz zupełnie nie jest zainteresowany, jak załatwią
wielkiego złego.
| W takim razie zupełnie nie wiem, o co Ci chodzi.
To juz Twoj problem, drogi kolego.
| Podstawowym smaczkiem
| tego filmu jest to, ze powstaje na podstawie gry komputerowej. Te
| nienaturalności są zatem zamierzone i całkowicie usprawiedliwione.
Rownie dobry pomysł, jak ekranizacja piosenki 'Szła dzieweczka do laseczka'.
| Bo niby Lara Croft to jest całkiem normalna...
Jak na postać z gry komputerowej, oczywiście.
Pozdrawiam,
Alojzy
| W takim razie zupełnie nie wiem, o co Ci chodzi.| To juz Twoj problem, drogi kolego.
W pewnym sensie tak, ale kto w takim razie jest targetem Twojego
felietonu?
| Podstawowym smaczkiem
| tego filmu jest to, ze powstaje na podstawie gry komputerowej. Te
| nienaturalności są zatem zamierzone i całkowicie usprawiedliwione.| Rownie dobry pomysł, jak ekranizacja piosenki 'Szła dzieweczka do laseczka'.
Dupa tam. Z tezą, że nie należy z zasady filmować gier komputerowych nie
mogę dyskutować, jest ona dla mnie zbyt absurdalna.
| Bo niby Lara Croft to jest całkiem normalna...| Jak na postać z gry komputerowej, oczywiście.
Cieszę się, ze w końcu zauważyłeś, że to postać z gry komputerowej.
Autorzy filmu dostrzegli to trochę wcześniej.
Ty mnie, Studentko, nie wierzysz,że znam pieśni biesiadne.
A znasz;
- w piwnicznej izbie
- pije kuba do jakuba
- kochać nie warto
- sałdatuszki
- komu dzwonią
- hej,ha kolejkę nalej
- morskie opowieści
- wódko, kochana wódeczko
?
eeeeee tam, nie będę wymieniał wszystkich. I widzisz,tylko dźwięku brak


Mi to przypomina "Szła dzieweczka do laseczka" jest tam taki podoby motym muzyczny szczegulnie jak ten facet śpiewa
Choc ja ta kobieta śpiewa ten sam teks co on to tez
Nie wiem to chyba refren jest tej piosenki co mi przypomina naszą pieśń ludową
Oj chyba zaczne jednak buszowac na forum Bollywood.pl skoro tam takie hybdyry kulturowe wynajduja
[/quotePopularny fiński chór amatorski Mieskuoro Huutajat, czyli „Wrzeszczący Faceci”, wystąpi w Warszawie na początku marca. Zespół ma w repertuarze m.in. marsze patriotyczne, fragmenty prawa międzynarodowego, hymny i piosenki dziecięce.
Podczas koncertów za granicą wrzeszczący chór wykrzykuje część swojego repertuaru w języku kraju, w którym występuje.
W Sali Kongresowej artyści zaprezentują 8 marca ok. 40 utworów. – Będą to hymny różnych państw, m.in. Rosji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Finlandii. Po polsku usłyszeć będzie można utwory: „Szła dzieweczka do laseczka” i „Sto lat”. Czekamy na pozwolenie na wykonanie hymnu polskiego – powiedziała we wtorek rzeczniczka organizatora.
"szła dzieweczka" i inne piosenki czytał z kartki
A dla mnie to ktoś nie chce śpiewać.he ostatnio to śpiewalam Rafałkowi chyba mi sie nie udało

Tytułu nie znam, ale nie jest to piosenka w żaden sposób wojskowa, a tym
bardziej nazistowska. To coś w rodzaju niemieckiego "Szła dzieweczka do
laseczka".
pozdr
mp









...Mój entuzjazm z pierwszego i drugiego odcinka przepadł w zawiłościach fabuły.
...In plus: piękne zdjęcia, Pemberley zapiera dech w piersiach, papa Bennet trzyma klasę , zmoczony Darsik i romantyczny finał.
Nie słyszałeś? Widać nie chodzisz po imieninach i urodzinach - etatowy punkt programu po godzinie 2 w nocy. Zaraz po "Góralu czy ci nie żal" a "Szła dzieweczka do laseczka". Ja natomiast te "Jak dobrze nam" wyśpiewywałem wpierw na zbórkach Hufca harcerskiego "Czarna Jedynka" na Jeżycach w Poznaniu (jeszcze tego harcerstwa z "lilijką"). A dalsze skojarzenia narastały w trakcie. A Słowacy mają takie fajne piosneczki - o winku czerwonym i o tej Marzence, co miała kolanka zielone i trochę wyżej też - bez tromtamdracji, narodowej krzepy i dęcia w złoty róg...
Ad 2)
A propos 'szkolnych' wycieczek. W pamięc nam się wryła 'wywścieczka'
z nocy drugiej. Ja rozumiem, że młodzież wyszumieć się musi. Przełknąłem
łosia który z uporem godnym lepszej sprawy popisywał się swoją (skromną,
bardzo skromną) znajomością niemieckiego. Wzruszyłem ramionami na sporadyczne
'wypowiedzi' buców przepełnionych własną ważnością i pewnością absolutnej
nieomylności. Nie przeszkadzały mi w zasadzie wrzaski bawiących się
i 'bawiących się' studencików. Ani 'A mnie kup dużego heinekena', ani
'szła dzieweczka' śpiewana w stylu ronda przez męski (i nieco nieskładny)
chór - na siłę starający się przekrzyczeć tą samą piosenkę 'śpiewaną'
przez sekcję damską. Westchnąłem tylko, gdy co jakiś czas cierpiący na
nadmiar energii baran porykiwał pełną piersią i na całe gardło (w zasadzie
nieważne co, bo nie chodziło mu o treść, tylko o to że mógł wrzeszczeć).
Pal licho, że przez pół nocy kilku gości udawało dzwoniący telefon komórkowy[1]
a przez chyba godzinę (za to prawie ciągle) jakaś panienka udawała że jest
delfinem[1]. Pewnie gdybym siedział na dole razem z nimi, świetnie bym
się bawił (zwłaszcza mając w sobie tyle ile oni zatankowali, w takim stanie
bawi nawet widok 'robaczka' robionego palcem skazującym ;)
Natomiast totalnym wygięciem ryja było wystawienie na parapet okna (traf, że
dokładnie pod nami) potężnego (i potężnie zajechanego) boomboxa i odpalenie
na tym zabytku Radia Zet. Na cały regulator. Nie zdziwiłbym się, gdyby te
ryki było słychać nawet na Skrzycznem... :// (wytrzymaliśmy chyba gdzieś do
północy, po czym demokratycznie i jednogłośnie wyznaczona grupa uderzeniowa
poszła pogadać z delikwentami [nieobecni] i z recepcją)
A co to byli za imprezowicze? Cóż, przedstawili się tak:
'Tak się bawi tak się bawi TURYSTYKA A! W! F!'
Turyści, pieska ich niebieska...
FUT warning, proszę zaakceptować lub rozcrospostować :)
Sławek
[0] IMHO trzy dychy za takie coś to dużo za dużo.
[1] 'real tone' z animkiem[3] udającym że uruchamia silnik motocykla[4].
[2] Kto widział 'Hudson Hawk' ten wie. Piipiipiipiii & stuff...
[3] nieważne, że renderowanym na kompie, wciąż jest to animacja ;)
[4] Rrrrrinnnndinndinndinnndinnn,,,, rrrrinnndindindindinnnnnn... itd.

jakie to są zdarzenia?
